Archiwum

11.02.2011
Zabytek niszczeje - właściciel czeka

O zabytki trzeba dbać, ale... nie w Gdańsku. Choć tamtejsza zajezdnia tramwajów konnych popada w ruinę, jej właściciel nie zamierza jej remontować. Obiekt cztery lata temu kupił pomorski biznesmen, Krzysztof Mielewczyk i od razu próbował podnieść mieszkańcom czynsz. Sprawę przegrał w sądzie. Teraz wojuje z konserwatorem zabytków, który domaga się natychmiastowego remontu.


Jan Literski przez 22 lata mieszkał w budynku głównym zabytkowej zajezdni tramwajów konnych w Gdańsku-Oliwie. Sam budynek, tak jak i cała zajezdnia, były najpierw własnością miasta. Obiekt został wpisany do rejestru zabytków. W 1998 roku został sprzedany lubelskiej Fundacji Pro Publico Bono. Fundacja wybudowała barak dla części mieszkańców, bo zabytek miał być wyremontowany w ciągu trzech lat.  

- Stało się tam już zbyt niebezpiecznie. Wysiadała instalacja elektryczna - opowiada o baraku obecny mieszkaniec zajezdni tramwajów konnych w Gdańsku-Oliwie.

Cztery lata temu nowym właścicielem zajezdni została spółka Easy.pl, której współwłaścicielem jest pomorski biznesmen, Krzysztof Mielewczyk. Prywatnie - mąż senator PiS Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk. Podobno ma tu stworzyć hotel. U wojewódzkiego konserwatora zabytków mówią jednak, że dewastacja zajezdni przebiega w zastraszającym tempie. A spółka Mielewczyka nie zrobiła, nic by temu zapobiec.

- Właściciel podawał różne tego powody, że nie może rozpocząć prac remontowych, ale były one nie do zaakceptowania przez konserwatora. Ktoś, kto kupuje obiekt wpisany do rejestru zabytków musi się liczyć z tym, co kupuje - mówi Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku.

- Gdzie ja zrobiłem coś nielegalnego, niezgodnego z prawem? Nie mam żadnego obowiązku remontowania tego, nie mam pieniędzy - twierdzi Krzysztof Mielewczyk, biznesmen z Pomorza.

Dachy budynków zabytkowej zajezdni przeciekają od lat.

- Ja miałem w tamtym roku trzy razy mieszkanie zalane, bo jak są duże deszcze, to woda przecieka na całej powierzchni budynku - mówi Janusz Marszałek, mieszkaniec zajezdni w Gdańsku-Oliwie.

Wkrótce po zakupie zajezdni tramwajów konnych spółka Krzysztofa Mielewczyka postanowiła kilkakrotnie podwyższyć czynsze lokatorom. Ci postanowili odwołać się do sądu.

- W sądzie dwa razy wygraliśmy sprawę i na razie jest spokój - mówi jedna z mieszkanek zajezdni.

Chciał, żeby ludzie sami stąd uciekli, ale mu się udało - dodaje inny mieszkanie zajezdni.

Po kolejnej inspekcji w starej zajezdni Wojewódzki Konserwator Zabytków w Gdańsku wydał właścicielowi nakaz remontowy. Krzysztof Mielewczyk miał do końca ubiegłego roku odbudować koronę murów, odtworzyć dachy, zabezpieczyć werandy.

- Właściciel niestety nie podjął żadnych prac. Podjeliśmy decyzję o nałożeniu na niego grzywny. Jej kwota może sięgnąć nawet 200 tys. zł - mówi Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku.

- Niech mi da karę, to będzie rzeczywiście miał problem.. Ja najmę firmę, która pokaże dziesięć bardziej zaniedbanych zabytków - odpowiada Krzysztof Mielewczyk.*

* skrót materiału

Reporter: Ewa Pocztar-Szczerba

epocztar@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)

back